O skiturach i górach

Karkonoska skiturowa wycieczka

Początek lutego, środek dolnośląskich ferii. Niemal cudem znajduję miejsce na parkingu przy „Marysieńce” (700m npm). Wskakujemy błyskawicznie w buty turowe i idziemy w stronę wyciągu. Wokół kłębi się tłum narciarzy w różnym wieku w mieniących się kolorami tęczy strojach. Z piwnego namiotu dźwięki techno usiłują zagłuszyć disco z namiotu konkurencyjnej firmy. Do tego krzyki dzieci i dźwięk klaksonów konkurują intensywnością z odgłosem skuterów i ratraka, Taaaak… oto kolorowy zawrót głowy w modelowym wydaniu. Planowaliśmy skorzystać ze szrenickiej karuzeli, wszak nie jesteśmy ortodoksyjnymi turowcami i czasami z przyjemnością używamy cywilizacyjnych wynalazków, aby szybko znaleźć się na górze. Rzut oka na kłębiący się w zawiniętym podwójnie ogonku tłum i od razu bez słowa sięgamy po foki. …
więcej >>

Skitury, turystyka narciarska, skialpinizm

Tymi trzema pojęciami, często używanymi zamiennie (chociaż nie są one tożsame), określa się sposób przemieszczania w górach zimą na nartach. Sprzęt skiturowy pozwala zobaczyć więcej i lepiej, dotrzeć przy dużych opadach praktycznie wszędzie.

Nie mówiąc już o oszczędności czasu związanej z szybkością poruszania się w porównaniu z rakietami śnieżnymi czy „dawaniu z buta”. A jaka radość z jazdy w puchu!

Czy to naszym celem jest spokojna jednodniowa wycieczka po ładnej okolicy, podejście pod skalną ścianę czy lodospad, kilkudniowe narciarskie przejście górskiego masywu czy też niebezpieczny zjazd stromym żlebem , do tych działań używamy podobnego sprzętu.
NARTY lżejsze i krótsze od zjazdowych, z reguły z dziurką w dziobie, również carvingowe. Można używać również nart zjazdowych z grupy „freeride” lub „cross”. …
więcej >>

Karkonosze – skiturowy raj (strona czeska)

Było to dobrych parę lat temu (na granicy polsko-czeskiej przebiegającej grzbietem Karkonoszy przemieszczały się wtedy regularnie patrole Straży Granicznej). Przemykam się wraz z Dziadkiem Piaskowym w pobliżu Domu Śląskiego na czeską stronę. Pod latarnią, czyli strażnicą najciemniej. Szybki manewr i jesteśmy już na szlaku w kierunku Lucni boudy. Opuszczamy go po chwili i nad krawędzią Upskiej jamy wchodzimy prawie na Studnici horę. W wiosennym słońcu na białym stoku widoczni jesteśmy jak na patelni, ale szybko pomykamy dalej. Na górze bardzo twardo, zastanawiamy się, czy nie zjeżdżać z czekanami. Najpierw wyraźną depresją, a potem przy grzędzie do kotła Upskiej jamy. Cudowna jazda po równej powierzchni aż na dno kociołka. Tam niemiła niespodzianka – trafiamy na spore lawinisko. Przechodzą mnie ciarki, gdy widzę bloki twardego śniegu wielkości busów, przyginające nieliczne tu drzewa i tarasujące koryto nomen omen Lavinovego Potoku. Lawina jest sporych rozmiarów i niżej spustoszyła las. Rzut oka w górę i wszystko jasne – urwał się ogromny nawis i pociągnął za sobą śnieg na zboczu. Znajdujemy bezpieczne miejsce na sporym głazie z pięknymi widokami na skalne urwiska i lodospady. …
więcej >>