Rozpoczęcie sezonu letniego – Trawers Monte Rosa

Wakacyjna tura w wysokogórskiej scenerii. Wejścia i zjazdy z kilku czterotysięczników, oszałamiające widoki, nocleg w najwyżej położonym schronisku w Europie.  Dla zaawansowanych technicznie narciarzy, teren wymagający. Warto!

Wydawałoby się, że druga połowa czerwca to zdecydowanie za późna pora na skitury. Jednak masyw Monte Rosy oferuje śnieg nawet na wakacjach. Ta perełka wśród wysokogórskich tur zrobiła na mnie większe wrażenie niż słynne przejście Chamonix-Zermatt (Haute Route). Prowadzi wzdłuż włosko-szwajcarskiej granicy, w większości po stronie włoskiej, często można spotkać się z określeniem „Spaghettitour”. Start i meta w szwajcarskim Zermatt pod Matterhornem, a właściwie w Tasch, gdzie zostawia się samochody. W ciągu tygodnia można wejść na dziesięć czterotysięcznych wierzchołków, a zjechać przynajmniej z ośmiu.

Dla kogo

Trasa poza skalistym odcinkiem na Dufourspitze (najwyższy szczyt Szwajcarii 4634m npm) prowadzi po lodowcach (niebezpieczeństwo szczelin!), co wymaga posiadania wyposażenia na lodowiec i umiejętności posługiwania się nim! Istotną trudnością przejścia jest wysokość, na jakiej się przebywa (najniżej położone schronisko na trasie to Ayas 3424m, najwyższe Margherita 4554m), co wymaga wcześniejszej aklimatyzacji lub zdolności do szybkiego jej zdobycia.

Czego można się nauczyć

Celem szkoleniowym wyjazdu jest zdobycie umiejętności samodzielnego poruszania się na nartach w trudnym terenie wysokogórskim i na dużej wysokości. Planowanie za pomocą mapy, kompasu i opisu przewodnikowego tury na następny dzień, prowadzenie grupy, wybór trasy podejścia i zjazdu uwzględniający konfigurację lodowca, nawigacja we mgle. Doszkalanie techniki jazdy w różnych gatunkach śniegu (rano może być twardy, zmrożony, w południe rozmiękły, grząski). Ćwiczenia z budowy układów wyciągowych, samodzielnego wychodzenia ze szczeliny, powtórka z posługiwania się lawinowym ABC.

Plan wyjazdu

1 dzień – wyjazd wieczorem z Wrocławia, śniadanie z domowych zapasów na parkingu przed Tasch, zostawienie samochodu na parkingu w Tasch, dojazd busem lub pociągiem do Zermatt, podejście do dolnej stacji wyciągu na Klein Matternhorn, wjazd na KM 3883m, wejście na Breithorn (ok.300m podejścia), podejście pod schron pod Breithornem (bivacco Rossi e Volante), zjazd do schroniska Ayas 3424m (ok. 300m zjazdu, od szczytu 600m), nocleg.

2 dzień – wejście na przełęcz Verra, stąd na Castor 4228m, trawers do Felikjoch, zjazd do schroniska Q.Sella 3585m na nocleg.

3 dzień – wejście na Lisjoch, zjazd, długi trawers do schronu pod Balmenhornem, wejście na Piramide Vincent, piękny zjazd do schroniska Gnifetti 3647m lub do niżej położonego Mantova 3498m na nocleg.

4 dzień – pod znakiem podejścia. Dlugie podejście do najwyżej położonego w Europie schroniska Capana Margherita na wys.4554m, po drodze wejście na trzy niewybitne szczyty czterotysięczne. Nocleg.

5 dzień – zjazd (ok.1700m) lodowcem na stronę szwajcarską do schroniska Monte Rosa 2883m, gdzie pewnie skończy się śnieg. Dalej z buta z nartami przy plecaku przez lodowiec Grenz do Zermatt (prysznic na campingu), przejazd do Tasch, powrót do domu w godzinach nocnych.

To klasyczny plan przejścia, minimalny.

Warto przedłużyć turę jednym z dwóch wariantów albo nawet ambitnym połączeniem obu :

  1. nocleg w Monte Rosa Hutte ( tu można ewentualnie zrezygnować z noclegu we włoskim Capana Margherita), przejście do szwajcarskiego schroniska Britannia (nocleg), zjazd (zejście) do Saas Fee, dalej do Tasch, powrót do domu. O dwa dni i o dwa noclegi w szwajcarskich schroniskach dłużej.
  2. nocleg w Monte Rosa Hutte, nastepnego dnia podejscie na fokach do kopuły szczytowej Dufourspitze, w przypadku pogody, chęci, sił dalej skalnym terenem wspinaczkowo na szczyt, zjazd do schroniska i albo kolejny nocleg w MRh albo zejście do Zermatt i dosłownie nocny powrót do domu, we Wrocławiu nad ranem. Mordercze, ale wykonalne.

Ciekawym wariantem jest jeden albo dwa noclegi w schronie samoobsługowym pod Breithornem (właściwie pod Roccia Nera) – bivacco Rossi e Volanti, na wys. 3750m. Rezygnuje się wtedy z noclegu (pierwszego) w schronisku Ayas. I stąd można zrobić wypad na Roccia Nera, wschodni i centralny wierzchołek Breithornu czy nawet na Polluksa. Są koce, wiec nie trzeba brać śpiwora, prycze na 12 osób, stół i ławy. Trzeba wziąć maszynkę butanową, kartusz, 2 garnki i zapas jedzenia na 1 lub 2 dni. Ponieważ wjeżdża się wyciągiem na Klein M., dodatkowe obciążenie na początku tury jest do zaakceptowania.

Trzeciego dnia można nie zjeżdżać do schroniska Gniffetti, ale również zanocować w schronie, tym razem pod Balmenhornem na wys.4167m (6 miejsc noclegowych).

Koszty

  • dojazd, z Wrocławia to ok. 1200-1300 km zależnie od wariantu. Krócej kawałek przez Austrię (winietka) i wysoką przełęcz Furka lub dłużej płatnym tunelem (samochody na platformach kolejowych) albo najdłużej bez tych opłat ale czy taniej? Plus winietka na autostrady w Szwajcarii 40 CHF. Około 1000-1200 zł/os. w dwie strony w zależności od samochodu.
  • parking w Tasch, brak bezpłatnych parkingów, ok. 6-10 CHF/dzień
  • dojazd Tasch-Zermatt ok.10 CHF/os
  • wjazd na Klein Matterhorn 65 (?) CHF, za 43 (?) CHF można wjechać 1000m niżej i dalej z foki…
  • noclegi w schroniskach z halbpension (nocleg, śniadanie, obiadokolacja) we włoskich ok.60€-65€ (Margherita niestety 75€, ale raz w życiu warto tyle zapłacić, żeby zanocować w najwyżej położonym w Europie schronisku), w szwajcarskich ok. 65-70 CHF.
  • powrót wyciągiem do Zermatt ok.20 CHF
  • moje wynagrodzenie instruktorskie ok. 800-1000zł/os. w zależności od liczby uczestników.

Przed wyjazdem warto byłoby omówić trasę dojazdu oraz plan przejścia (krótki klasyczny czy rozszerzony o Dufoura lub schronisko Brittania , czy korzystamy ze schronów, żeby było taniej itp ), żeby odpowiednio wcześniej zarezerwować noclegi.

[contact-form-7 id=”1476″ title=”Formularz ogólny kr.”]